Polska parafia z historią cesarzowej Sisi w tle

Wezwanie parafii w Jaworznie – św. Elżbiety Królowej Węgierskiej – nawiązuje bezpośrednio do cesarzowej Elżbiety. Kamień węgielny został poświęcony 18 września 1898 roku. Na wmurowanym obok kamienia akcie erekcyjnym widnieje napis odnoszący się do osoby cesarzowej Elżbiety, która umarła osiem dni przed poświęceniem kościelnego kamienia. By ją uczcić, parafia zyskała wezwanie św. Elżbiety. Jej figura znajduje się w ołtarzu.

Obok kamienia węgielnego wmurowano akt erekcyjny, w którym napisano m.in., że

„kościół powstał, aby uczcić i potomności przekazać wdzięczną pamięć wielkodusznej Cesarzowej Elżbiety, najdostojniejszej małżonki Cesarza i króla Franciszka Józefa, zgasłej przed ośmioma dniami. Oddano tę wznosić się mającą świątynię Pańską pod opiekę św. Elżbiety, królowej węgierskiej, a patronki nieodżałowanej Cesarzowej”.

Budowę kościoła zatwierdził sam cesarz Franciszek Józef.

Zachęcam do odwiedzenia strony parafii oraz strony o historii zabytków w Jaworznie.

Cesarzowa Sisi… na maturze?

Kochani Maturzyści oraz Wszyscy zdający egzaminy z języka niemieckiego!


Dzisiaj przypomniało mi się, że dwie matury na poziomie rozszerzonym w jakimś stopniu nawiązały do cesarzowej Elżbiety:

  • arkusz z 2017 roku zawierał zadanie o musicalu Elisabeth (link)
  • arkusz z 2011 roku zawierał wzmiankę o Karlheinzu Boehmie, który w trylogii Sissi zagrał Franciszka Józefa (link)

Znalazłam również króką wzmiankę o Sisi w nowym podręczniku do nauki niemieckiego Schritte international (A1.1) wyd. Hueber.


Macie w swoich zasobach ćwiczenia językowe nawiązujące do cesarzowej?

Dajcie znać!

Trzymam mocno kciuki za wszystkich zdających egzaminy z języka niemieckiego!!!

Perfumy cesarzowej Eugenii

Dzisiaj krótki wpis poświęcony wprawdzie nie samej Sisi, a jej konkurentce do miana najpiękniejszej kobiety (i cesarzowej) Europy, Eugenii, ale zdecydowałam się opublikować ten wpis z dwóch powodów:
a) obydwie panie znały się dość dobrze (o czym przeczytacie więcej w tym artykule)
b) zapach można kupić do dziś, a więc to nie lada gratka dla fanów historii!

W 1853 roku (a więc w roku, w którym Sisi zaręczyła się z Franciszkiem Józefem, a Eugenia wyszła za Napoleona) Pierre-François-Pascal Guerlain
skomponował Eau de Cologne Impériale dla cesarzowej Eugenii, małżonki Napoleona III. Cesarzowa poszukiwała wówczas skutecznego środku na uśmierzenie nękających ją migren. Dzieło Guerlaina tak ją zachwyciło, że mianowała go nadwornym perfumiarzem. Gdyby nie to, być może dzisiaj w ogóle nie kojarzylibyśmy tego nazwiska z luksusowymi perfumami… Zanim jednak cesarzowa wyraziła zgodę na sprzedaż zapachu, korzystanie z niego było jej wyłącznym przywilejem.

Buteleczkę wody kolońskiej zdobiło 69 złotych pszczół (nawiązanie do 69 prowincji podbitych przez Napoleona), cesarski orzeł, cesarska korona, berło (nawiązanie do herbu Napoleona III) oraz elementy wykonane ze szczerego złota.

undefined

Była to pierwsza woda kolońska Guerlain. W jej składzie możemy znaleźć m.in. woń pomarańczy, cytrusów, werbeny, neroli, cytryny, bergamotki, rozmarynu, bobu tonka oraz cedru.

Według opinii znalezionych w Internecie zapach jest odświeżający, uniwersalny bez względu na płeć i… dość nietrwały, ale pamiętajmy, że jest to absolutnie naturalne w przypadku wody kolońskiej! Z tego wniosek, że cesarzowa Eugenia używała jej zapewne dość często.

Guerlain do dziś nawiązuje do symboliki użytej w pierwszym flakonie (porównajmy z flakonami Aqua Alegoria).

Więcej o Eau de Cologne Impériale znajdziecie tutaj w j. francuskim.

Znacie ten zapach? Dajcie znać w komentarzach! 🙂

Recenzja „Kobiet ze słynnych obrazów”

Dzisiaj mam dla Was recenzję książki, która ukazała się zaledwie miesiąc temu, a obecnie święci triumfy w Empiku. Nic dziwnego! Ale o tym za chwilę…


Czy znamy kobiety ze znanych obrazów? Czy zawsze wiemy, jaka historia kryje się za danym portretem? Może nie zawsze, a na pewno warto! Iwona Kienzler w swojej najnowszej książce opisuje losy jedenastu dam, które zostały sportretowane na przestrzeni dziejów: Agnes Sorel, Mona Lisa, Dama z gronostajem, kobiety z obrazów Rembrandta, dwie Maje, Olimpia, cesarzowa Sisi, Frida Kahlo, przyjaciółka Picassa oraz Gala.

A czyje oczy hipnotyzowały Wiedeń (Budapeszt i wiele innych miast, które ta dama odwiedziła)?


Dla nas odpowiedź jest oczywista. Przyznam, że cesarzowa Sisi według mnie trochę nie pasuje do tego zestawienia, gdyż nie namalował jej artysta tak znany, jak reszta przedstawionych w książce. Niemniej jednak trzeba przyznać, że jej portret cesarzowej odzianej w tiulową suknię i diamentowe gwiazdy jest niezwykle popularny, a Autorka bardzo ciekawie opowiedziała jej losy. Dowiadujemy się zatem nieco o samym malarzu, Winterhalterze, jak i oczywiście o samej Elżbiecie – jej losach rodzinnych, rytuałach związanych z pielęgnacją urody oraz… niezwykłych, hipnotyzujących oczach i innych zjawiskach paranormalnych w dynastii Habsburgów.
Osoby, które przeczytały o Sisi już niejedną książkę, zapewne nie dowiedzą się tutaj zbyt wiele nowego, jednak sądzę, że mimo wszystko warto sięgnąć po tę pozycję ze względu na przyjemny w czytaniu styl Autorki oraz niezwykłą szatę graficzną.

Podobnie jak przy innych publikacjach Wydawnictwa Lira (klik) oczarowała mnie właśnie szata graficzna: piękna wypukła czcionka w tytule, błyszczące okrągłe miniaturki bohaterek, bardzo wysoka jakość grafiki oraz to, że umieszczono nie tylko czarno-białą podobiznę bohaterki przed każdym rozdziałem, ale też z tyłu książki umieszczono dodatek na papierze kredowym z kolorowymi reprodukcjami dzieł, o których mowa w książce. Jeszcze żadna z prezentowanych przeze mnie wcześniej książek biograficznych („Niegrzeczne księżniczki”, „Królowe przeklęte”, „Cesarzowe Austrii”) nie były wydane w tak pięknej oprawie. Jestem oczarowana! Ponadto zaś – ergonomia czytania tej książki jest bardzo wysoka – idealnie leży w dłoniach nawet podczas czytania pod kocem z kubkiem kakao 🙂 Uważam, że zarówno sam pomysł, jak i wykonanie oraz stosunek jakości do ceny jest w tym przypadku absolutnym strzałem w dziesiątkę.

„Kobiety ze słynnych obrazów” to książka idealna na prezent mikołajkowy lub bożonarodzeniowy dla kogoś, komu historia i sztuka nie jest obca. Może być doskonałym punktem wyjścia dla dalszej, bardziej zaawansowanej lektury, jeśli któraś z postaci nas zaintryguje. Niezmiernie podoba mi się to, że książka prezentuje przekrój przez różne epoki, przedstawiając zarówno bardziej, jak i mniej znane dzieła malarstwa europejskiego (i nie tylko). Każdy znajdzie coś dla siebie.

Mnie osobiście zafascynowała historia Agnes Sorel, której wcześniej nie znałam (tutaj możecie zobaczyć rekonstrukcję jej wyglądu, o której wspomina Autorka), pięknej Damy z gronostajem, którą zna chyba każdy Polak (aż musiałam obejrzeć ponownie film „Vinci” z 2004 roku!), a także historia mojego ulubionego obrazu Picassa.

Bardzo się cieszę, że Autorka umieściła mój blog jako pozycję bibliograficzną, za co serdecznie dziękuję 🙂

Mówiąc krótko: serdecznie polecam! Liczę na kontynuację!

Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu LIRA.

Rozmowa z Romy Schneider

„Kocham ten zawód, jestem stworzona do grania. A kiedy kocham, to kocham całą sobą! Będąc z kimś, oddaję mu się cała – to się nie zmieni! (…) Jestem kobietą. Prawdziwą kobietą. A do tego aktorką! A to niełatwy splot!”

Jest 12 grudnia 1976 roku, Kolonia. Romy ma udzielić wywiadu dziennikarce i feministce, Alice Schwarzer. Rozmowa z Romy ma miejsce późnym wieczorem. Romy i Alice łączy wiele. Poznały się w Paryżu podczas manifestu popierającego legalizację aborcji. Romy poparła tę inicjatywę, czym wywołała wielki skandal w Niemczech. Sissi popiera aborcję – to nie mogło zostać dobrze przyjęte. Powiedziała Schwarzer, że są dwoma najbardziej opluwanymi kobietami w Niemczech – za zdradę Sissi i feminizm. Rozmawiały ze sobą po francusku. Romy ma wówczas 38 lat i w filmach gra femme fatale – równie uwodzicielską, co kruchą. Po 17 latach przerwy kręci film w Niemczech. Romy twierdzi, że prasa jej „nienawidzi” – interesuje ich tylko, ile wypiła i z kim sypia.

Tymczasem Romy opowiada Alice o całym swoim życiu. Kolonia to miasto pierwszych sukcesów i pierwszych rozczarowań Romy. To tutaj zaczynała swoją karierę filmową. Mówi także o „Sissi”. Te filmy miały pomóc zapomnieć o sromotnej klęsce i hańbie II wojny, o zbombardowanych miastach i odpowiedzialności. Romy stała się Sissi – uosobieniem niewinnego szczęścia, dzięki której można było zapomnieć o przeszłości.

Trylogię stworzył koncern UFA, który produkował także filmy nazistowskie. Schwarzer uważa, że „Sissi” to po prostu kontynuacja typowych nazistowskich produkcji. Rodzice Romy grali w takowych filmach i aktywnie popierali system Trzeciej Rzeszy, o czym Romy dowie się dopiero wiele lat po roli w „Sissi”. Magda Schneider była przez swoją nazistowską przeszłość w latach 50. „spalona” jako aktorka. Kojarzono ją tylko z filmem nazistowskim. Ale uciekła się do triku „na córeczkę” – wprawdzie Romy nosi na ekranie nazwisko matki, ale należy do nowego pokolenia nieskażonego przeszłością wojenną. Niewinna Sissi miała wybielić niewygodną młodość matki. Producenci mawiali, że za film z Romy płacili wówczas 50 tysięcy marek, a za pakiet Romy plus Magda 40 tysięcy marek…

Romy i Magda Schneider

Romy ledwie kończy szkołę i w wieku 15 lat zjawia się na planie filmowym i odnosi spektakularny sukces.

„Córka ma wrodzony talent. Wskoczyła od razu na głęboką wodę – pomyślałam, że jeśli umie pływać, to sobie poradzi, a jeśli nie, to ją z tej wody wyciągnę, ale ona popłynęła”

– mówiła Magda Schneider w wywiadzie. Romy szybko dodaje, że jej marzeniem jest rola Christine ze sztuki Schnitzlera. Chce dorównać matce, gdyż ona zagrała tę rolę przed wojną. Już kilka lat później jej marzenie się spełni. Na planie filmowym pozna zaś miłość swego życia, Alaina Delona.

Schwarzer uważa, że Magda traktowała Romy instrumentalnie i bynajmniej nie była opiekuńczą matką. Ojca, Wolfa Albacha, bonvivanta i wiecznego uwodziciela – Romy uwielbiała, mimo, że nie dorósł do roli ojca. Żartował z nią, a nawet flirtował, ale nigdy nie potrafił być ojcem. Opuścił rodzinę, gdy Romy była malutka. Do końca będzie cierpieć z tego powodu. Także i reszta rodziny Romy popierała system III Rzeszy. Również jej babka, aktorka Burgtheater (która też swego czasu na własne oczy widziała prawdziwą cesarzową Elżbietę), Rosa Albach, z którą Romy miała mało kontaktu.

Rodzice Romy Schneider

A Magda Schneider? Według słów Romy, to Magda wybrała dom w Berchtesgaden, ponieważ leżał 2 kilometry od kwatery Hitlera (Berghof). A właśnie w Berchtesgaden wychowała się mała Romy.

Romy w domu rodzinnym

Kto wie, być może nawet brała udział jako małe dziecko w herbatkach u wujka Adolfa, który niemal do końca wojny przyjmował tam gości…

Potem nagle Romy prosi Alice, aby przestała nagrywać ich rozmowę. Schwarzer przekazuje swoimi słowami to, co wtedy podobno usłyszała: Romy miała powiedzieć, że jej matka miała romans z Hitlerem. Schwarzer przypuszcza, że może chodziło o flirt, bliskie kontakty niż sypianie z nim. „Ale to i tak było za wiele” – przyznaje. Na filmie nakręconym przez Ewę Braun widać wyraźnie Magdę Schneider na spotkaniu towarzyskim u Hitlera.

Magda zawsze była oportunistką – w latach 30. popierała aktywnie nazizm, a w 50. – grała rolę przykładnej matrony. Jako małe dziecko, Romy nie jest niczego świadoma, jednak Gdy dowiaduje się o nazistowskiej przeszłości matki, jej stosunek zmienia się. Romy czuje odpowiedzialność swojego narodu – to jej kraj i jej język tak źle kojarzył się milionom ludzi. Gdy wyjdzie za mąż za Harrego Meyena, który jest z pochodzenia Żydem z przeszłością w obozie koncentracyjnym, postanowi nadać swojemu synowi typowo hebrajskie imię – Dawid. A kilka lat później – z podobnych pobudek – nada córce imię Sara. Zagra też w wielu filmach, w których wcieli się w rolę ofiary nazistów.

Romy nienawidzi Kolonii. Wracają wspomnienia – Sissi, nazistowska przeszłość, matka, ojczym…

„Jeśli w twoim ojczystym kraju ktoś wyrządza ci krzywdę, wyjeżdżasz tam, gdzie jest ci dobrze. Nigdy nie zostanę w Niemczech (…) Chcę iść na całość i być wolna. Dzisiaj chcę stanąć w prawdzie. Ileż ja się nakłamałam! Ktoś, kto zaczyna tak wcześnie w tym zawodzie jest skazany na kłamstwo. Gdy masz 14 czy 15 lat i udzielasz wywiadów, nawet nie wiesz, że kłamiesz!”.

Chciała wykrzyczeć swoją historię. Była zbuntowana i miała dużo do powiedzenia. Wspomina, że jej ojczym, Blatzheim, ją molestował. Znów prosi o przerwanie nagrywania rozmowy. Zachowywała się jednocześnie gwiazdą kina i skrzywdzone dziecko. „Kilka razy próbował mnie zaciągnąć do łóżka!” – w końcu krzyczy wściekle Romy, jak gdyby te wydarzenia miały miejsce wczoraj, a nie 20 lat wcześniej. To on towarzyszył Romy podczas bankietów i zarządzał jej majątkiem. Pociągowi do pasierbicy przypisuje się też jego sceny zazdrości o wszystkich partnerów, jakich miała Romy, najbardziej zaś o Delona. To miał być tez powód, dla którego wyjechała z Niemiec. Wielokrotnie musiała zamykać się w łazience, aby przed nim uciec. Czy Magda Schneider o tym wiedziała? Schwarzer sugeruje, że matka jej nie chroniła, być może świadomie podsuwała mu własną córkę. W każdym razie sprzedała swoją córkę branży filmowej – na siłę zrobiła z niej gwiazdę. A czy była świadoma relacji z ojczymem? Romy była młoda, niewinna, nie wiedziała, jak się zachować wobec ojczyma.

Romy i Blatzheim

„O takiej Sissi marzyli wtedy faceci w wieku jej ojca. Taka kobieta jak ona miała w latach 50. ciężkie życie. Jeśli ktoś chce zrozumieć, skąd w niej to pogubienie, skąd ta jej nadwrażliwość, ten musi o tym wiedzieć. Dobrze, że o tym dzisiaj mówimy”.

Za czwartą część „Sissi” oferowano jej okągły milion marek. Ale Sissi nie chciała być już Sissi.

 „Wiedziałam jedno. Po trzeciej Sissi chcę czegoś innego. Albo będę aktorką, albo pójdę sprzedawać kwiaty. Rozumiesz, prawda? (…)

-Nie żałuje pani tego?

-Nie, trzeba patrzeć do przodu. Byłam szczęśliwa, traktowano mnie jak księżniczkę. Miała wszystko oprócz czasu na przemyślenie mojego życia. Nie zastanawiałam się, czy właśnie to chciałabym dalej robić. Czy mam być tą Sissi do pięćdziesiątki?! No nie! W zawodzie aktora to samobójstwo! W ostatnich latach traktowano mnie w Niemczech jak… sama nie wiem… Rozpisywano się o moim życiu prywatnym. (…) Ludzie opluwali mnie. Jak mają reagować ludzie, którzy uważają cię za własność publiczną?”.

W wieku 16 lat w roli Sissi zawojowała Niemcy i Austrię, w wieku 30 – po roli w „Basenie” – podbiła Francję. Schneider rozmawia ze Schwarzer mieszanką języków. Mówi głównie w języku serca – francuskim – zwłaszcza, gdy mówi o trudnych sprawach, wtedy się od nich dystansuje. Przez sześć lat pobytu w Paryżu mówiła głównie po francusku, przychodzi jej to więc naturalnie. Gdy jest zdenerwowana – przechodzi na niemiecki. A czasem wtrąca tez angielskie zwroty. We Francji przyjęto ją z otwartymi ramionami, w Niemczech – opluwano. „Byłam zakochana w Alainie do szaleństwa” – przyznaje.

Za każdym razem, gdy chciała coś zmienić, zmieniała kraj i… mężczyzn. W Niemczech przytłaczała ją matka, krynoliny Sissi, przeszłość. Niemcy poczuli się zdradzeni.  Nie rozumie, dlaczego wylewano na nią pomyje we własnej ojczyźnie. Schwarzer tłumaczy, że niemieccy mężczyźni mają kompleks na punkcie męskości – wypadają blado w porównaniu do Francuzów, którzy uchodzą za najlepszych kochanków. I właśnie taki „galijski kogut” ukradł im ich „niewinną Sissi”. Było czego zazdrościć. Niemcy kochała, to była jej ojczyzna, ale był to też jej wielki życiowy dramat. Ojczyzna, język, poczucie krzywdy, jaka ją tam spotkała.

Romy porównuje się do Elizabeth Taylor – tak jak ona – gdy kocha – chce od razu wyjść za mąż i mieć z tym mężczyzną dzieci. Przypisywano jej niezliczone romanse, również z kobietami. Jej ulubioną aktorką jest Simone Signorete – uważa ją za „piękną wewnętrznie”. Podobno obie panie łączył swego czasu romans. Czy tak faktycznie było, nie da się dziś stwierdzić.

Romy wielokrotnie wspominała o lęku przed starością i przemijającą urodą.

„Czas jest nieubłagany, zwłaszcza dla kobiety, która widzi pewnego dnia, że młodość i uroda przeminęły. I nagle nie ma już niczego i nikogo: ani mężczyzny, ani dziecka, nic. Dla mnie aktorstwo to nie wszystko. Mam jeszcze coś i tego się trzymam”.

W jednym momencie Romy mówi, że nie nakręciła naprawdę dobrego filmu i nie zasługuje na sukces, zagrała tu i tam i jest sławna, ale nic więcej, jednak chwilę później krzyczy, że jest najlepsza w Europie. Taka właśnie była. Pełna sprzeczności. Balansowała między histeryczną radością a bezbrzeżnym smutkiem.  

Tamtej nocy Romy pokazała wiele twarzy. Mówiła wiele, popijając wino i paląc mnóstwo papierosów. Była jednocześnie dumna i przestraszona, władcza i bezwzględna, pogubiona i zbuntowana. Schwarzer tak komentuje ich rozmowę:

„Szukała samej siebie i ja miałam jej w tym znalezieniu siebie pomóc. Była pewna siebie i rozdarta jednocześnie – posłuszna i dominująca – ta mieszanka mogła być trudna dla kogoś, z kim żyła na co dzień. A miała przy tym temperament. Jako aktorka – była bardzo zdyscyplinowana – niczym pruski żołnierz –  i krytyczna wobec siebie – zawsze wiedziała, że mogła była coś zagrać lepiej. Była bardzo niemiecka – pełna sprzeczności, których nie umiała pogodzić, i do tego melancholii, która nadawała jej uroku. Visconti doskonale nazwał tę jej cechę ‘niemiecki spleen’ – i miał rację”.

Romy chciała, by ktoś ją zrozumiał i spojrzał na nią nie przez pryzmat klisz i projekcji. Chciała wykrzyczeć całą prawdę. By zobaczył prawdziwą osobę. Nie gwiazdę kina, Romy Schneider, lecz Rosemarie Albach-Retty.

Na podstawie filmu P. Jeudy „Rozmowa z Romy Schneider” (2018)