Recenzja „Księżniczki Sissi”

Ciężkie czasy i zawiedzenie pierwszym sezonem serialu o cesarzowej (o czym więcej w poprzednim wpisie) wywołały u mnie niepohamowaną chęć na obejrzenie czegoś zupełnie innego. I tak oto trafiłam na film animowany z 1997 roku, o którym wielu z Was już mi pisało. Tak się akurat złożyło, że w tamtych czasach coś mi się obiło o uszy, że taka kreskówka istnieje, ale albo byłam już „za duża”, albo nie miałam kanału telewizyjnego, na którym mogłabym ją obejrzeć. Nie pisałam o niej na blogu, ponieważ nigdy jej wcześniej nie widziałam. Mea culpa! Teraz przyszedł czas, żeby nadrobić te niewybaczalne zaległości.

Wczoraj skończyłam oglądać wszystkie dwa sezony (aż 52 odcinki) i powiem krótko – jestem absolutnie oczarowana! Fabuła jest niesamowicie wciągająca (przyznam, że dużo bardziej niż serial, o którym już wcześniej pisałam). Może końcowe odcinki były już nieco przesadzone, ale ogólnie naprawdę jest zdecydowanie warty polecenia.

Mamy tutaj arcyciekawe wątki bohaterów (także czarnych charakterów!) i sporo odniesień historyczno-politycznych – teraz już chyba byłoby to niemożliwe ze względu na tzw. poprawność polityczną. Oczywiście, wiele kwestii nie ma pokrycia w prawdzie historycznej, np. Zofia nigdy formalnie nie była cesarzową (w wersji polskiej jest tytułowana jako arcyksiężna, ale już w niemieckiej i angielskiej jest cesarzową), Helena nie była damą dworu Zofii, Ida Ferenczy nie była ukochaną Andrassego, Franciszek był już cesarzem, gdy poznał Sisi, nie był też szatynem. Niemniej jednak łatwo sobie wytłumaczyć dlaczego takie zabiegi zostały zastosowane – w ten sposób prościej było skontrastować dobrych i złych bohaterów i „poustawiać” ich w fabule.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam też czarne charaktery – złośnicę Helenę (która wyglądem przypomina Nene z trylogii Sissi, hrabiego Arkasa, Zofię z jej niesamowitym akcentem czy Zottornika, który, notabene, był wzorowany na postaci kanclerza Metternicha.

Bardzo ładnie przedstawiono też romans Sissi i Franciszka oraz ich przygody, które zawsze były spowodowane knowaniami czarnych charakterów, chcących doprowadzić do ich rozstania. Sissi w tej wersji jest rezolutna, wrażliwa, zaradna – podobnie jak ta z trylogii z Romy Schneider.

Wersja kreskówki dostępna jest w zasobach Internetu zarówno po polsku, jak i angielsku i niemiecku. Genialny dubbing w każdym przypadku. Bardzo polecam! Jestem pewna, że spodoba się zarówno małym Księżniczkom, jak ich Rodzicom!

***

Powstała też „odnowiona” wersja pod podobnym tytułem (w wersji polskiej Sissi Mała Księżniczka), jednak wprowadzono kilka zmian w fabule. Mamy tutaj Ludwika Bawarskiego zamiast brata cesarza, Helena nie jest damą dworu Zofii, zaś Sissi ma magiczną bransoletkę, dzięki której może rozmawiać ze zwierzętami, co jest właściwie centralnym elementem fabuły.

Wizualnie podoba mi się, natomiast niestety ten wątek magiczny jest, w mojej opinii, za bardzo rozbudowany. Wolałabym, żeby fabuła bardziej kręciła się wokół perypetii Sissi z Franciszkiem i dworem w Wiedniu. Niemniej jednak ogląda się przyjemnie. Urzekło mnie to, że w tle często pokazywane są prawdziwe portrety postaci historycznych – perełka! Część odcinków w wersji polskiej wyemitowała stacja TeleToon, podobno sezon trzeci ma pokazać TVP ABC. Zobaczymy…

Oceniłabym, że ta nowsza produkcja jest skierowana do młodszej publiczności niż kreskówka z lat 90. Do tego trzeba dodać, że wszystkie odcinki są dostępne na YouTube i… emitowany jest obecnie już trzeci sezon z przygodami Sissi już po ślubie z Franciszkiem, a więc etap, który nie został przedstawiony w oryginalnej wersji. Niestety, nie jest to już tradycyjny film animowany, bo postacie są trójwymiarowe i… wyglądem znacznie odbiegają nie tylko od przedstawienia ich w poprzednich sezonach, ale i rzeczywistości historycznej. Najbardziej widać to u tytułowej bohaterki, której wygląd sugeruje pochodzenie z innej części świata. Dlaczego? Poprawność polityczna? Pozostawiam to już Waszej ocenie.

Niemniej jednak bardzo zachęcam do oglądania – również w innych wersjach językowych (Princess Sissi, Sissi The Young Empress). Na pewno będzie to połączenie przyjemnego z pożytecznym!

Jeśli macie w Waszym otoczeniu małe Księżniczki, może warto im pokazać „Sissi”? 😉

Zapraszam także do lektury innego wpisu o filmach i książkach o Sissi dla Najmłodszych.

A jakie są Wasze wrażenia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s