Eugenia i Elżbieta. Cesarzowe, które połączyły tragedie i uroda.

Zapewne niewielu z Was zna cesarzową Francji, Eugenię de Montijo. Była postacią niezwykłą, a jak się okazuje, nie jest nawet w ułamku tak znana, jak Sisi. Dlatego też postanowiłam poświęcić jej kilka słów – zwłaszcza że z Elżbietą łączy ją niejedno. Przedstawiam Wam Jej Cesarską Wysokość, Cesarzową Eugenię.

Autorem portretów Eugenii jest Franz Xaver Winterhalter

Beztroskie dzieciństwo

Przyszła cesarzowa przychodzi na świat jedenaście lat przed Elżbietą. Jest córką Don Cipriano de Teba, potomka hiszpańskich grandów, zagorzałego zwolennika Napoleona, oraz Manueli Kirkpatrick, córki konsula Stanów Zjednoczonych o szkockich i belgijskich korzeniach. Prawdopodobnie to właśnie szkocka krew przyczyniła się do niezwykłej urody Eugenii, która w przeciwieństwie do starszej siostry – typowej brunetki – Eugenia wyróżniała się swymi bujnymi, złotawo-kasztanowymi włosami, niebieskofiołkowymi oczami i bardzo jasną karnacją. Z charakteru była jednak bardziej podobna do ojca, do którego też była ogromnie przywiązana. Odziedziczyła po nim m.in. głęboki idealizm i uwielbienie dla Napoleona, co miało się dla niej okazać prorocze w skutkach.
Podobnie jak Sisi uwielbiała spędzać z ojcem każdą chwilę – jeździć z nim konno (a była w tej dyscyplinie wybitna), przebywać na łonie natury i odwiedzać cygańską społeczność. Potrafiła nawet posługiwać się bronią. Była zafascynowana śpiewem, flamenco i korridą.
Pewnego razu w Granadzie Cyganka wywróżyła jej przyszłość, mówiąc, że kiedyś zostanie kimś „więcej niż królową”. Przepowiednia ją zdziwiła, bo choć pochodziła z kręgów arystokratycznych, to jednak  prawdopodobieństwo objęcia tronu było niewielkie. Podobna wróżba powtórzyła się po pięciu latach, gdy pewien madrycki opat wyczytał z dłoni dziewczyny „cesarską koronę”.
Po uzyskaniu tytułu granda Hiszpanii rodzina przeprowadziła się do majestatycznego Palacio de Montijo. Jednak już wkrótce doszło do konfliktu rodzinnego o prawa do tytułu. Eugenia wraz ze starszą siostrą i matką były zmuszone wyjechać z Hiszpanii. Mała dziewczynka coraz bardziej ujawniała swą buntowniczą naturę, gdy wielokroć wchodziła w konflikt z matką, gwałtownie sprzeciwiając ciągłym przeprowadzkom na przemian do Paryża i Londynu i domagając się powrotu do ojca. Bardzo przeżyła jego śmierć. Stała się zbuntowana, niezależna i pyszałkowata. Wspominała później: „Gdy miałam dwanaście lat, chciałam być aktorką. Nie miałam szczęścia: zostałam cesarzową”. W jej wieku Sisi marzyła o tym, aby popisywać się swymi umiejętnościami jeździeckimi w cyrku.

Starsza siostra i… złamane serce

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt – to starsza siostra Eugenii, Paka, była ulubienicą matki. Uważała, że jej pierworodna córka była spokojniejsza, bardziej wytworna i o wiele piękniejsza od Eugenii.
Ona też… pod wpływem matki „ukradła” Eugenii jej pierwszego ukochanego, księcia Alba i Berwicku. Eugenia przebaczyła w końcu siostrze, choć z rozpaczy próbowała się otruć, a gdy jej próba się nie powiodła, miała nawet zamiar wstąpić do zakonu. W swym życiu dozna jeszcze zawodu miłosnego z powodu młodego księcia Pepe Alcanices, seryjnego łamacza serc, który pozorując swe uwielbienie dla Eugenii chciał… uwieść jej starszą siostrę. Po raz kolejny serce Eugenii zostało złamane. Odtąd nieufnie podchodziła do swoich adoratorów.

Konie, fiołki i cesarskie zaręczyny

Los chciał, że potomek uwielbianego przez nią Napoleona, książę Ludwik Napoleon, o którym Eugenia fantazjowała od dziecka, zdołał w 1846 roku brawurowo uciec z twierdzy Ham, gdzie został uwięziony w 1840 roku z powodu próby zamachu stanu. Po Wiośnie Ludów, dwa lata później wrócił do Paryża i został wybrany na prezydenta nowo proklamowanej Republiki. Wkrótce doszło do pierwszego spotkania Eugenii i Ludwika Napoleona, który miał opinię kobieciarza i utracjusza. Dwudziestotrzyletnia Eugenia nie wydawała się zakochana, dla niej liczył się przede wszystkim blask nazwiska idola jej ukochanego ojca. Ich pierwsze spotkanie trudno nazwać udanym (Eugenia wspomniała o hiszpańskiej śpiewaczce, która była też kochanką Ludwika), jednak zrobiła na nim wielkie wrażenie.
Odtąd usilnie próbował ją zdobyć. Jednak Eugenia nie miała zamiaru zostać kolejną faworytą zarozumiałego Ludwika Napoleona. Była nie tylko piękna, ale i inteligentna. Obrała dobrą strategię – trzymając go na dystans i odmawiając swoich wdzięków z chłodną elegancją, tylko podsyciła jego ciekawość. Słał jej zatem bukiety róż, obsypywał klejnotami i zapraszał na kolejne bale. Któregoś dnia, spostrzegłszy, że jest obserwowany przez Eugenię z balkonu, zapytał ją bezceremonialnie: „Jak do pani dotrzeć?”, na co dziewczyna odparła: „Przez kaplicę, panie!” i uśmiechnęła się powabnie. Zaloty trwały kilka lat, Eugenia pozostała nieugięta, a Ludwik Napoleon wciąż się nie oświadczał, czym doprowadzał do wściekłości zwłaszcza ambitną matkę Eugenii.
W 1852 roku Ludwik dokonał kolejnego zamachu stanu i proklamował II Cesarstwo. W listopadzie zaprosił Eugenię na wielkie polowanie w lesie Fontainebleau. Zachwycony jej znakomitymi umiejętnościami jeździeckimi, podarował jej konia, na którym galopowała, oraz bukiet fiołków, ulubionych kwiatów mademoiselle de Montijo (a także cesarzowej Elżbiety!).
Od tej chwili zaczęto obgadywać Eugenię, zarzucając jej – całkowicie bezpodstawnie – rozwiązłość, nieposkromioną ambicję i bezczelność. Eugenia była jednak bardzo pobożną katoliczką o nieposzlakowanej opinii i bolały ją oszczerstwa, które miały ją prześladować jeszcze przez wiele kolejnych lat. Nie zważając na plotki, których zresztą nigdy nie dementowała (w imię zasady – tłumaczy się tylko winny), obserwowała triumfalny wjazd Ludwika – od teraz Napoleona III – do stolicy Francji. Podobno, gdy zobaczył ją wówczas w oknie pałacu Tuilerie, postanowił ją pojąć za żonę.
Faktem jest, że kandydatki z Wielkiej Brytanii, Rosji i Austrii nie przyjęły jego propozycji. W tych krajach Napoleon III był jedynie „burżujem zasiadającym na tronie”. Podobno jednak Napoleon wcale się tym nie zmartwił, bo od trzech lat zakochany był już w Eugenii i mógł jej teraz wyznać miłość. Jak było naprawdę, tego nie wiadomo. W każdym razie postanowił postawić wszystko na jedną kartę i stał się jeszcze bardziej szarmanckim adoratorem.
Któregoś razu, podczas spaceru w lesie, Eugenię zachwyciła koniczyna obsypana kroplami rosy. Następnego dnia Napoleon zorganizował loterię, w której mademoiselle de Montijo wygrała… złotą koniczynę wysadzaną trzema diamentami. A podczas innego wieczoru włożył na jej głowę koronę z fiołków i wyszeptał: Taka korona, póki nie nadejdzie inna…”.
Matka Eugenii straciła w końcu cierpliwość i wymogła na córce nagły wyjazd, aby zmusić Napoleona do deklaracji. Przyparty do muru, zaprosił Eugenię na wystawny bal, na który włożyła przepiękną białą satynową suknię ze srebrnymi guzami. Doszło jednak do bardzo nieprzyjemnego incydentu – żona ministra spraw wewnętrznych krzyknęła w jej stronę „Bezczelna awanturnica!”, co bardzo zraniło dziewczynę. Dla śmietanki towarzyskiej była nie dość utytułowana jak na żonę dziedzica sławnej dynastii, a w dodatku była cudzoziemką. Jednak to karygodne zachowanie – paradoksalnie – spowodowało, że Eugenia wygrała swoją bitwę przed czasem. Podobno rozmowa przyszłej pary cesarskiej brzmiała następująco:
– Pani, dlaczego jesteś zasmucona?
– Tak się złożyło, że przed chwilą zostałam obrażona, jak nigdy dotąd, w pana domu, bo nie ma nikogo, kto by mnie bronił. Jutro rano moja matka i ja wyjeżdżamy z Paryża i nigdy więcej nikt o nas nie usłyszy. Nie będziemy przeszkadzać w przeznaczeniu Waszej Wysokości.
– Jutro już nikt nie ośmieli się pani obrazić. Czy może mnie pani pokochać? Czy pani serce jest wolne? 
– Panie, wiem, że zostałam oczerniona. Moje serce może kiedyś mocniej zabiło, ale przekonałam się później, że mnie oszukano. Nadal jestem tą samą mademoiselle de Montijo.
Szczerość i uczciwość Eugenii rozwiały wszelkie wątpliwości. W końcu spełniło się marzenie matki Eugenii. Wkrótce otrzymała list od Napoleona z prośbą o rękę jej córki. Oczywiście zgodziła się, bo jak to ujęła księżna Ludwika – „cesarzowi nie daje się kosza”.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że żadne z przyszłych małżonków nie było już pierwszej młodości. Eugenia miała 27 lat, co w tamtych czasach uchodziło za dojrzały wiek, a Napoleon 45. Sam Napoleon III nawet w oficjalnych przemówieniach podkreślał, że żeni się z miłości.
Czy jednak sama Eugenia była zakochana? Z pewnością pochlebiały jej zaloty narzeczonego (wciąż obsypywał ją kwiatami i klejnotami), a przede wszystkim jego pochodzenie (sentyment z dzieciństwa i szacunek dla ideałów własnego ojca). Przed ślubem miała się zwierzyć przyjaciółce, że gdyby pojawił się Pepe (jej młodzieńcza miłość), bez wahania uciekłaby z nim. Małżeństwo z cesarzem zaakceptowała jako „bożą misję”. Wiele lat później przyznała jednak: „Nigdy nie mogłabym pokochać mężczyzny, który nie myślałby równie szlachetnie jak on”. 
Co ciekawe, Po ogłoszeniu zaręczyn – pierwszy raz od ponad pół wieku – kwiatami obsypała się lapageria, roślina z Ameryki Południowej zasadzona w paryskim Ogrodzie Botanicznym na część ślubu Napoleona Bonaparte z Józefiną, co poczytano jako oznakę odnowy cesarstwa. Przed ślubem Sisi odnalazła się zaś korona św. Stefana, co Węgrzy poczytali za proroczy znak.

Bajeczny ślub kontra złowieszczy omen

W sobotę 29 stycznia 1853 roku odbył się ślub cywilny, a kolejnego dnia – kościelny – w katedrze Notre Dame oświetlonej aż piętnastoma tysiącami świec. Eugenia, podobnie jak Elżbieta, wprost nienawidziła taksujących ją spojrzeń. Czuła, że kryje się pod nimi pogarda. Dwudniowe uroczystości ślubne były dla niej wyczerpującym przeżyciem.
Panna młoda miała na sobie diadem z szafirów i diamentów cesarzowej Józefiny satynową białą suknię zdobioną małymi brylantami, płaszcz z angielskiej koronki zakończony czterometrowym trenem z białego aksamitu. Fryzura Eugenii zrobiła prawdziwą furorę i wkrótce stała się ostatnim krzykiem mody w Europie nie tylko w roku ślubu cesarzowej, ale i na dwa kolejne dziesięciolecia.
Młoda para doświadczyła proroczego incydentu – cesarska korona znajdująca się na szczycie pozłacanej karocy uderzyła w sklepienie Łuku Triumfalnego uderzyła w sklepienie i oderwała się, spadając na ziemię. Podobne wydarzenie nastąpiło w dniu koronacji Napoleona I. Jednak szczęśliwa para cesarska nie zwróciła na to uwagi. O ślubie cesarzowej Elżbiety przeczytacie tutaj.

Ikona mody, Worth, Winterhalter i Guerlain, czyli II Cesarstwo w pigułce

W raz z zawarciem małżeństwa narodził się też styl II Cesarstwa, obecny zarówno w modzie, jak i architekturze, w kreowaniu którego niemały udział  miała sama Eugenia. To właśnie za jej czasów Paryż stał się synonimem stolicy nauki, postępu i mody oraz zyskał kształt, jaki znamy dzisiaj. Eugenia stworzyła swój własny, unikalny styl, który stał się uosobieniem II Cesarstwa, a w polityce przyczynił się do wzmocnienia pozycji Bonapartów. Bez wątpienia można ją nazwać ówczesną ikoną mody.
Uwielbiała eksperymentować z modą. Miała świetny gust, a ponadto wiedziała, jak wywrzeć odpowiednie wrażenie. Na wizyty dyplomatyczne zawsze wkładała stroje honorujące obcokrajowców, czym zaskarbiła sobie sympatię wielu narodów. To właśnie Eugenia „odkryła” Charlesa Wortha, który stał się jej osobistym projektantem. Stało się to poniekąd dzięki sprytowi samego Wortha, który podarował spektakularną suknię księżnie Paulinie von Metternich (której Elżbieta szczerze nie znosiła), żonie austriackiego ambasadora w Paryżu. Zaciekawiona Eugenia dowiedziała się, kto wykonał suknię i… tym samym została klientką Wortha.
W jej ślady pójdzie także i Elżbieta. Obydwie zresztą chętnie pozowały właśnie w sukniach Wortha do portretów Winterhaltera (więcej o nadwornym malarzu Eugenii i Sisi przeczytacie tutaj).
Natomiast Pierre’a Guerlaina mianowała w 1853 roku swoim perfumiarzem. Stworzył on wyłącznie dla cesarzowej zapach na bazie esencji bergamotki, cytryny, lawendy, pomarańczy i werbeny (Eau De Cologne Impériale). Flakony z cesarskimi perfumami sprzedawane są do dziś. Zdobi je motyw złoconych pszczół cesarskich z płaszcza Napoleona III, zaś ich kształt nawiązuje do zwieńczenia kolumny na placu Vendome. Eugenia spopularyzowała także krynolinę, słomkowe kapelusze z szerokim rondem, diademy z klejnotów, kolor fiołków i malwy.
Wprowadziła także modę na dekolt, który uwydatniał nie tylko jej drogocenną biżuterię, ale i charakterystyczne opadające ramiona. Co ciekawe, w przeciwieństwie do Sisi, Eugenia lubiła się też malować. Oczy obrysowywała sobie czarną kredką, stosowała też odżywkę do rzęs, a usta malowała czerwonym karminem.
Zdaniem Eugenii luksus był elementem pełnionej przez nią funkcji oraz sposobem na popieranie francuskiego przemysłu tekstylnego. Pod koniec XIX wieku wyznała:
„Oskarżano mnie o lekkomyślność i nadmierne zamiłowanie do ubrań, ale to absurd. Oznacza to niezrozumienie roli, jaką powinna pełnić monarchini, która przypomina w tym aktorkę. Moje stroje były elementem tej roli”.

Intruz na dworze

W 1867 roku rozgoryczona Eugenia wyznała:
„Robię wszystko, co mogę, ale mnie nie kochają. Jestem cudzoziemką. Francuzi nie wybaczają tego swoim władcom […] Gdyby wiedzieli, co bym dała, żeby mnie naprawdę pokochali! Tylko miłość poddanych może odpłacić suwerenom ich gorzkie życie! Gdyby przestali nazywać mnie Hiszpanką! Austriaczka! Hiszpanka! Te słowa zabijają dynastię.” 
Miała oczywiście na myśli Marię Antoninę, której również nie akceptowano ze względu na jej odrębność i obce pochodzenie. Elżbieta również zawsze pozostała intruzem na dworze wiedeńskim i uciekała od Wiednia tak często i tak daleko, jak to tylko możliwe.

Działalność dobroczynna

Chociaż postrzegano ją jako lekkomyślną, Eugenia bardzo energicznie angażowała się w rozległą działalność dobroczynną, często zupełnie anonimowo. Już w czasach narzeczeństwa dawała Napoleonowi jasno do zrozumienia, że choć lubi biżuterię, pamięta o dziełach dobroczynności. Nie przyjęła ani podarowanej jej przez Radę Miasta diamentowej kolii – jej równowartość przeznaczyła na budowę ośrodka kształcenia dla biednych dziewcząt, ani posagu ofiarowanego jej przez cesarza – w zamian za to poprosiła o przeznaczenie tej sumy na szpital położniczy. Zresztą do końca życia hojnie wspierała biednych i potrzebujących – często zupełnie anonimowo, podobnie jak Sisi.

Lustereczko, powiedz przecie, która cesarzowa najpiękniejsza w świecie?

W 1860 roku Eugenia uznawana była za jedną z najpiękniejszych kobiet Europy. Niezwykłe fiołkowoniebieskie włosy, kasztanowoblond włosy, talia osy i piękne rysy predestynowały ją do miana ikony mody drugiej połowy XIX wieku.
Pisarka George Sand (tak, to ta pani związana z Chopinem), mawiała, że wszyscy mężczyźni byli w niej zakochani. W 1853 opisała ją następująco:
„Średniego wzrostu, cudownie proporcjonalna, Eugenia ma dłonie i stopy tak małe jak dziesięcioletnie dziecko. Głowę, dumnie uniesioną na olśniewająco białej szyi i pięknie ukształtowanych ramionach, wieńczy masa kręconych włosów, których kolor, ni rudy, ni złoty, ni kasztanowy, wydaje się sumą tych trzech barw, co niektórzy przypisują sztuce. Jej cyzelowane rysy mają doskonałość greckiej rzeźby. Ale największe piękno tkwi w jej ciemnoniebieskich oczach, osłoniętych czarnymi brwiami”.
Uroda Elżbiety rozkwitła, gdy ta skończyła 25 lat i wróciła z dalekich wojaży. Odtąd również i ona zyskała tytuł najpiękniejszej kobiety Europy. Eugenia miała więc konkurentkę…
A co na to Elżbieta? W 1869 roku Elżbieta początkowo odmawia, a później zgadza się na uczestnictwo w otwarciu Kanału Sueskiego u boku męża. Jej decyzja jest jednak zbyt późna, by można było przewidzieć w ceremoniale jej uczestnictwo. W uroczystościach miała wziąć udział cesarzowa Eugenia, uważana obok Sisi, za najpiękniejszą kobietę Europy. Elżbieta nie mogła znieść świadomości o kolejnej rundzie „konkursu piękności” (który niegdyś głosem większości dam wiedeńskiego dworu „wygrała” jej szwagierka, Charlotta) oraz rywalizacji ze swą domniemaną rywalką. Franciszek, prawdopodobnie świadomy niechęci żony, napisał do niej, że francuska cesarzowa stała się panią korpulentną i zdecydowanie mniej urodziwą niż kiedyś. Co sądził naprawdę, nie wiadomo. Podobno Eugenia wyglądała wtedy olśniewająco…
A jednak podczas jednej z oficjalnych wizyt Elżbieta się przełamała. Pewnego razu Sisi odwiedziła cesarzową Eugenię prywatnie, a ta zaś nakazała całkowity „zakaz wstępu”. Gdy małżonek Eugenii zapragnął odwiedzić żonę, służący miał wątpliwości, czy może go wpuścić. Postanowił zapytać o pozwolenie. Zastał Sisi i Eugenię, dwie największe konkurentki o tytuł najpiękniejszej władczyni Europy, gdy te… mierzyły sobie wysokość „najpiękniejszych łydek świata”. Był to zabawny, acz kłopotliwy dla niego widok, „którego nigdy nie zapomni”.
Spotkanie obydwu pań (choć niestety bez sceny opisanej powyżej) ujęto w produkcji „Sisi” (2009) z Christianą Capotondi w roli głównej. Eugenię zagrała Andrea Osvárt. W filmie widzimy wątek polityczny – wojnę francusko-austriacką, w której Austria ponosi sromotną klęskę.

Trudna miłość

Eugenia poroniła dwa razy, zanim doczekała się upragnionego następcy tronu. Podobnie jak w przypadku Elżbiety, „ten najważniejszy” poród okazał się nadzwyczaj trudny. Niestety małżeństwo okazało się nieszczęśliwe i Eugenia całą swoją uwagę poświęciła jedynakowi.
Elżbietę i Eugenię łączy także wyraźna niechęć do… seksu. W obydwu przypadkach prawdopodobnie spowodowana niedelikatnością doświadczonych partnerów, a później, ich notorycznymi zdradami. Elżbieta przez wiele lat nie umiała się z tym pogodzić (dopiero wiele lat później sama znalazła mężowi towarzyszkę życia – Katarzynę Schratt), Eugenia natomiast znosiła to z godnością, choć z wielkim trudem, bo mąż nie szczędził jej publicznych upokorzeń, gdy bez przerwy obnosił się z nowymi kochankami. Poród Eugenii do tego stopnia nadwyrężył jej zdrowie, że lekarze odradzili kolejne ciąże, co spowodowało jeszcze większe problemy w małżeństwie, jako że Napoleon był najwyraźniej seksoholikiem i w wierności żonie wytrwał zaledwie przez pierwsze pół roku małżeństwa.
W swym pamiętniku Elżbieta zapisała: „Nie chcę miłości, I nie chcę wina; Pierwsza – to mdłości, drugie – twarz sina”. W podobnym tonie wyraziła się też Eugenia: „Miłość fizyczna jest wstrętna! Ale dlaczego tylko o tym myślą mężczyźni?”. Tymczasem Napoleon stwierdził: „Cesarzowa źle postępuje, okazując zazdrość; te, które ona uznaje za faworyty są tylko przyjemnostkami (…) a ja potrzebuję niewielkich rozrywek”.
Eugenia znacznie lepiej zniosła zdrady męża niż Elżbieta, trzeba jednak przyznać, że była od niej o ponad dziesięć lat starsza w momencie zamążpójścia. Niemniej jednak i jej zdarzały się okazjonalne eskapady i groźby „ucieczki na zawsze” od męża i tronu Francji. Zawsze jednak wracała. Pod koniec życia schorowany i skruszony eks-cesarz znalazł jednak pokłady wsparcia i miłości u żony. Natomiast Elżbieta przed śmiercią nie zbliżyła się bardzo do męża, ale za to po jej śmierci miał on wyznać, że była miłością jego życia.

Polityka

W przeciwieństwie do Franciszka Józefa, Napoleon III wprowadził Eugenię w arkana wielkiej polityki, co spotkało się z ostrą krytyką dworu. W przyszłości okaże się to jednak przydatne, ponieważ cesarzowa będzie niejednokrotnie pełnić funkcję regentki. Przyczyniła się do wprowadzenia reform społecznych, tj. złagodzenie więziennego rygoru czy wprowadzenie programu szkolnictwa wyższego dla kobiet. Obydwoje z cesarzem uważali pomoc najuboższym za swój priorytet. Wielu oskarżało Eugenię o nadmierne ingerowanie w sprawy polityki zagranicznej. Sama zainteresowana skomentowała to następująco: „Nie było moją intencją ani moją rolą kierować Francją, jednak cesarz podupadł na zdrowiu i musiałam mu pomagać, czasami bardziej niżbym sobie tego życzyła”.
Gdy Francja uwikłała się w fatalną w skutkach wojnę z Prusami i w Paryżu szalała panika, Eugenia pozostała spokojna i nieugięta. Nawet Bismarck był pod jej wrażeniem i powiedział, że „cesarzowa jest jedynym mężczyzną” w rządzie francuskim. Cóż, podobnie określano niegdyś arcyksiężnę Zofię…
Eugenia była niemym świadkiem zarówno zwycięskiej bitwy pod Solferino (w której Austria poniosła sromotną klęskę i została zmuszona do oddania włoskich prowincji), jak i pruskiego zwycięstwa pod Sedanem, która oznaczała ostateczny upadek II cesarstwa, a dla rodziny cesarskiej – wygnanie z ojczyzny.

Cesarstwo Meksyku

To chyba największa hańba II Cesarstwa. Niestety, Eugenia bardzo się do niej przyczyniła. Gorliwie namawiała męża, aby ten przekonał arcyksięcia Maksymiliana (brata Franciszka Józefa) do objęcia tronu w Meksyku. Z kolei żona Maksymiliana, cierpiąca na chorą ambicję Charlotta Belgijska, skutecznie przekonała męża do tej inicjatywy. Oboje pragnęli cesarskiej korony. Eugenia, jako gorliwa katoliczka, pragnęła natomiast rozszerzenia katolickiego panowania w kraju będącym częścią jej ojczyzny.  Meksykańska przygoda trwała zaledwie trzy lata i zakończyła się druzgocącą klęską militarną. W 1867 roku wojska francuskie opuściły Veracruz, a kilka miesięcy później Maksymilian – wierny do końca nowej ojczyźnie i zupełnie opuszczony przez dawnych sojuszników – został rozstrzelany.
Tragiczna śmierć Maksymiliana wpędziła Charlottę w chorobę psychiczną, zaś zrozpaczona arcyksiężna Zofia zmarła wkrótce później ze zgryzoty. Franciszek Józef również miał wyrzuty sumienia, że pozwolił bratu na tę eskapadę, chociaż wcześniej zażądał od brata zrzeczenia się wszelkich tytułów mu przysługujących.
A jednak cesarska para Francji zdawała się niewzruszona wobec tej niewyobrażalnej tragedii. Fatalna postawa Napoleona i energiczne poparcie Eugenii dla inicjatywy meksykańskiej nigdy nie zostało im wybaczone. Miała jednak wyznać: „Nawet dziś nie wstydzę się w sprawie Meksyku. Żałuję tego, co się wydarzyło. Ale nie rumienię się ze wstydu”. Z perspektywy czasu wydaje się, że przesadna ambicja zarówno Eugenii, jak i Charlotty, ostatecznie doprowadziły do niepotrzebnej tragedii.
Na marginesie warto zaznaczyć, że podejrzewano, iż Maksymilian był nieślubnym synem Zofii i Napoleona II (syna Bonapartego), po którym miał odziedziczyć nie tylko urodę, ale i zamiłowania artystyczne i naukowe. Historycy są sceptyczni wobec tej teorii (zwłaszcza zważywszy na katolicyzm Zofii, równie gorliwy co Eugenii), jednak gdyby jednak okazało się to prawdą, to mielibyśmy do czynienia z nie lada ironią losu.
Kolejną ciekawostką jest fakt, że Maksymilian i Charlotta zamieszkiwali w Meksyku piękny pałac Chapultapec otoczony parkiem, który do dziś przyciąga rzesze turystów. To kolejne miejsce, które chciałabym kiedyś odwiedzić 🙂

Największy triumf

Dla Elżbiety była to koronacja w 1867 roku. Miała wtedy niecałe 30 lat i była u szczytu urody. Koronacja na królową Węgier była dosłownie i w przenośni ukoronowaniem jej życia. Dla Eugenii takim momentem było otwarcie Kanału Sueskiego w 1869 roku. Niemały udział w wykonaniu projektu Kanału miał jej kuzyn, toteż była z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Olśniewała nie tylko urodą, ale też pięknymi kreacjami od Wortha i przykuwającą spojrzenia biżuterią. „Kto mógł wówczas przypuszczać, że rok później zostaniemy zdetronizowani” – wspominała.

Mater dolorosa

Jak gdyby wygnanie z Francji i śmierć męża nie były zbyt bolesne, Eugenia musiała też przeżyć własnego syna, który zginął jako brytyjski żołnierz w walce z Zulusami. Wkrótce umiera także matka Eugenii. Sama Eugenia do końca życia była w żałobie (podobnie jak Wiktoria i Elżbieta) i widziała siebie już jedynie jako strażniczkę grobów jej najbliższych. Musiała czekać ponad 40 lat na własną śmierć, aby, jak to ujęła „połączyć się ze swoimi najbliższymi”. Jak sama powiedziała:
„Mówi się, że Bóg zechciał mi podarować wszystkie rzeczy, jakich można pragnąć na tym świecie, żeby następnie mi je odebrać, jedna po drugiej, i pozostawić tylko wspomnienia”.
Swój ból, podobnie jak Elżbieta, koiła aktywnością fizyczną i długimi podróżami po Morzu Śródziemnym.

Spirytyzm

Eugenia nie była obecna przy łożu śmierci swej ukochanej siostry. Później obwiniała się, że udała się w podróż, zamiast zostać przy umierającej. Kazała przynieść do swoich pokoi łoże, na którym zmarła Paka, oraz jej ulubiony leżak. Była przekonana, że może kontaktować się z duszą siostry błąkającą się po pałacu. W Paryżu uczęszczała też do salonu szkockiego medium, Daniela Duglasa Home’a. Podobno lubiła wchodzić w kontakt ze zmarłymi za pomocą wirujących stolików. Według niej nie kłóciło się to z gorliwą pobożnością – Eugenia była głęboko wierzącą katoliczką. Również cesarzowa Elżbieta była zwolenniczką spirytyzmu i próbowała się kontaktować z duszą jej ulubionego poety, Heinego, a także własnego syna.

Niezwykłe spotkania u schyłku życia

Zima 1896 roku, Cap Martin. Eugenia spotyka cesarzową Elżbietę. Obydwie zbolałe po śmierci jedynych synów, następców tronu. Obydwie uważane niegdyś rywalki do tytułu najpiękniejszej kobiety Europy. Obydwie unikają teraz tłumów, przeżywają żałobę w samotności, podróżami po Europie próbując ukoić cierpienie. Choć Sisi jest młodsza od Eugenii o całe 11 lat, a jej twarz skrywa żałobny welon, Eugenia zauważa, że cierpienie odbiło na niej swe piętno. „Odczuwam lęk, kiedy ją widzę, jak pojawia się niczym zjawa, przechodząc przez małą żelazną furtkę, którą jej wskazałam, a której używają tylko ogrodnicy” – miała powiedzieć. Początkowo Eugenia czuje się nieswojo w towarzystwie Elżbiety, ale wkrótce cesarzowe nawiązują nić sympatii i spacerują razem po malowniczych lasach Cap Martin. Dwa lata później Elżbieta zostaje zamordowana w Genewie.
W 1906 roku cesarz Franciszek Józef zaprasza Eugenię do Bad Ischl. Była cesarzowa Francji uważała go za najbardziej godnego szacunku monarchę tamtych czasów – zawsze darzyła go wielką sympatią. „Podobnie jak ja, cesarz stracił żonę i syna w tragicznych okolicznościach. On jednak nadal zasiadał na tronie, ja zaś byłam biedną cesarzową bez korony” – będzie później wspominać na kartach pamiętnika. Skąd mogła przypuszczać, że już kilka lat później śmierć bratanka cesarza przyczyni się do wybuchu I wojny światowej…
W przeciwieństwie do Sisi, która za królową Wiktorią nie przepadała (ze wzajemnością), Eugenia była wierną przyjaciółką Wiktorii. Darzyły się wielką sympatią i wspierały się w trudnych chwilach, zwłaszcza po abdykacji Napoleona i przymusowym wygnaniu. To właśnie Anglia wyciągnęła rękę do cesarskiej rodziny.
I tam też została pochowana. Do dzisiaj szczątki Eugenii, Napoleona i ich syna spoczywają w opactwie św. Michała w Farnborough. W uroczystościach pogrzebowych  Eugenii wziął udział ówczesny król Anglii, Jerzy V, który wcześniej nadał jej Wielki Krzyż Orderu Imperium Brytyjskiego w uznaniu za opiekę nad rannymi podczas wojny. Rząd Francji nie wyraził zgody na oddanie honorów wojskowych. Przed śmiercią po raz ostatni odwiedziła swoją ojczyznę, Hiszpanię, gdzie w wieku 94 lat wydała ostatnie tchnienie.
Jak przewidziała Eugenia – we Francji nigdy jej nie wybaczono, że była cesarzową tego kraju. Niewiele łez nad nią wylano – mawiano w Wiedniu o zmarłej Elżbiecie. Także i to stwierdzenie połączyło dwie cesarzowe.
English version available at: Tumag.hu

6 uwag do wpisu “Eugenia i Elżbieta. Cesarzowe, które połączyły tragedie i uroda.

  1. Ava

    Bardzo ciekawy wpis. Szkoda że w Polsce nie wydano żadnej monografii jej poświęconej, przecież obok Wiktorii i Sissi to jedna z najciekawszych władczyń XIX wieku. Zainteresowanym jej postacią pozostaje przeczytać jeden z rozdziałów „Królowych przeklętych” Cristiny Morato. Słyszałam też o książce Rheinhardta „Napoleon i Eugenia” wydanej jeszcze przed wojną.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s